NEWSLETTER

MAIL OD KATARZYNY

Raz na 2 tygodnie w  środę wiadomość,

 ode mnie dla Ciebie <3
Bardziej prywatne historie, informacje o nowych wpisach i o wydarzeniach

Kategoria: Przemyślenia różne

05 czerwca 2022

Jeśli musisz to już nie jest przyjemność

Czy zdarzyło Ci się zmienić to co lubisz w powinność? Zaprzęgnąć się w reżim, że 2 razy w tygodniu “muszę” rysować, “powinno się” uprawiać jogę codziennie rano. I nagle wtedy odechciewa się wszystkiego. Wtedy jest w głowie: “O Boże, muszę znów usiąść do rysowania” czy do czegokolwiek innego co Ty masz w głowie. Dla mnie słowa “muszę” i “powinnam” to alarmowe sygnały. Gdy pojawiają się w mojej głowie zatrzymuję się. Zatrzymuję się, bo nie chcę żeby te słowa i poczucie przymusu zabiło we mnie pasję czy radość z tworzenia, bo to są rzeczy, które lubię i chcę je robić. Ale stare nawyki i kultura przymusu i efektywności, w której się wychowałam sprawiają, że od czasu do czasu pojawiają się te słowa w mojej głowie. Coraz rzadziej, ale jednak się pojawiają. Co wtedy robię?

 

Przede wszystkim jak już wspomniałam zatrzymuję się. Serio, jestem już tak wyczulona na te słowa, szczególnie poprzez ciało, bo wtedy automatycznie się ono napina, że nie ma możliwości żebym przeszła wobec tych słów obojętnie. Potem mówię sobie: “Kasiu, Ty nic nie musisz. Zastanów się czy to jest coś, co faktycznie musisz czy może jednak chcesz”. I w zależności od odpowiedzi zmieniam retorykę w swojej głowie. Jeśli np. okaże się, że chcę, to zadaję sobie kolejne pytania: “No tak Kasiu, ogólnie tego chcesz, ale czy dzisiaj konkretnie chcesz to robić?” i czasem pojawia się odpowiedź: “Nie, dzisiaj nie chce mi się tego robić. Dziś wolę poleżeć i odpocząć.” I słucham siebie i swoich potrzeb. I idę poleżeć i odpocząć. Nie zmuszam się do rysowania. Zrezygnowałam do zmuszania się do robienia rzeczy, które kocham i lubię, bo nie chcę sobie tego odebrać. Wolę poczekać, aż mi się zachce, a zachciewa mi się zawsze, bo po prostu sprawia mi to przyjemność.

 

Nie wiem czy znany jest Wam efekt Sawyera? Jest to efekt opisany w książce o wewnętrznej motywacji “Drive”, Daniela Pinka. Efekt został zdefiniowany przez niego na podstawie inspiracji z książki Marka Twaina “Przygody Tomka Sawyera” i jest opisany zdaniem samego Twaina: “że pracą jest to, co ktoś musi robić, a przyjemnością to czego robić nie musi”*.

 

Tomek Sawyer, tytułowy bohater dostaje zlecenie od ciotki, aby zabielić płot. Jest to dla niego żmudna praca, do której jest całkowicie zniechęcony. Wpada jednak na pomysł, aby przedstawić swoje zajęcie w zupełnie innym świetle. Kolegom, którzy go mijają prezentuje bielenie płotu jako niesamowicie zajmującą i ważną rzecz, którą mogą zajmować się tylko wybrańcy. Tak skutecznie odgrywa swoje przedstawienie, że przekonuje nie jednego, a kilku kolegów do wyjątkowości swojego zadania i ci koledzy nie tylko malują płot kilkukrotnie, ale również dają mu w zamian fanty, aby tylko mieć możliwość zajęcia się czymś tak niesamowitym jak malowanie płotu.

 

Efekt Sawyera jest wykorzystywany do tego, aby pracę, czyli coś, co musimy robić, zamienić w przyjemność, a więc coś, co chcemy robić i do czego jesteśmy wewnętrznie zmotywowani_e. Daniel Pink pisze też o dwustronności definicji Efektu Sawyera: są to “praktyki, które albo mogą zmienić zabawę w pracę, albo pracę w zabawę”*. Aby zagłębić się w ten temat odsyłam Was do lektury jego książki ‘Drive’, którą polecam dla lepszego zrozumienia jakimi prawami rządzi się wewnętrzna motywacja.

 

Dla mnie najważniejsze w tym wszystkim jest to, by zabawy nie zamienić w pracę. Jeśli przez przypadek tak się stanie, to moim celem jest przywrócić jej ponownie formę zabawy. Jeśli coś, co lubię stało się pracą i mnie wykańcza, to najlepszy sposób by to znów stało się zabawą, jest dla mnie od tego odpocząć i wrócić do tego wypoczętą bez żadnych wymagań wobec siebie w głowie.

 

Świadomość tego jak działa przymus i chronienie się przed nim jest też moją profilaktyką by znów nie popaść w depresję, z której powoli wychodzę. Gdy na nią zapadłam uświadomiłam sobie, że to stało się w dużej części poprzez wypalenie, bo ja ciągle do czegoś się zmuszałam. A ponieważ dyscyplina nie jest mi obca, to byłam dla siebie istną terrorystką. Nie chcę nią być dla siebie nigdy więcej. Nie chcę by 100 procent mojego życia przepełniały powinności, bo wtedy traci się radość z życia i chęć do życia w ogóle. 

 

Czy można przejść przez życie bez żadnego przymusu? Może nie. Bo wciąż muszę płacić rachunki, zarabiać na życie i jedzenie, bo dzięki temu mogę przetrwać, żyć. Ale chcę te przymusy minimalizować. Kto wie może uda mi się kiedyś zbudować takie życie, w którym przymus nie istnieje wcale. Niezależnie od tego, wiem już na pewno, że odkąd odkryłam co lubię i co sprawia mi przyjemność, to nie pozwolę tego odebrać nikomu, ani otoczeniu ani własnym starym nawykom. Bo jeśli coś musisz, to już nie jest przyjemność.

 

 

 

 

Bibliografia:

*inspiracja i cytaty z książki Daniela H. Pinka, “Drive. Kompletnie nowe spojrzenie na motywację”, Studio Emka, Warszawa 2011,2012

Polecam:

-wystąpienie Daniela Pinka z serii TedTalk, jest to skrótowa wersja treści zawartych w książce “Drive” - link

 

 

 

 

kontakt(at)katarzynatworzy.pl

© 2022-2024 Katarzyna Tworzy   |  Polityka prywatności